Jestem introwertykiem.
Jest mi o wiele lepiej. Nie czuję się już w milionach odłamków, a moje myśli owszem, krążą ciągle wśród nauki i dalszych planów, ale jest to raczej coś na kształt motywacji. Od rana nie włączałam telewizora, a komputer służy mi do pisania tego i słuchania muzyki. Nie jestem nawet na filmwebie, na którym potrafię spędzić kilka godzin. Siedzę sobie i robię notatki ze starożytnej Grecji. Niby powtórzenie do egzaminu, ale sądząc, że jestem na czasach przed naszą erą, to powtórka skończy się gdzieś przy chrzcie Polski. Ale nie mogę narzekać. Lepsze to niż kolejny odcinek Zbuntowanego Anioła (tak, naprawdę to oglądam). Sama się dziwię, że jestem taka zmotywowana.
Wyszło na to, że zamiast blogować raz na rok o jakimś filmie, zespole, o tym co zjadłam wczoraj na kolację (nawet nie mam w planie takiego posiłku) zaczęłam pisać tu o swojej zagmatwanej osobowości. Jeśli czytał ktoś z was poprzedniego posta to wie o czym mówię. Czuję się lżejsza o kilka kilogramów, czego niestety nie widać na wadzę. Chyba stałam się swoim własnym terapeutą, a może blogger ma jakieś nadprzyrodzone moce (wysoce prawdopodobne, bo czasem poprawia mi błędy w tekście). I muszę to w końcu przyznać: blog był dobrym pomysłem. Taki cichy pamiętnik w internecie, którego czyta hmm, garstka osób. Najpiękniejsze jest w tym, że nikomu o nim nie powiedziałam. Żaden klasowy hejter czy moja siostra nie mają o nim pojęcia i nie mogą czytać tych moich głupot.
Wygląda na to, że zaczęłam prowadzić terapię z samą sobą. Chyba nie ma na to recepty.
Ciekawostka (bo przecież muszę na coś się przydać): pierwsze Igrzyska Olimpijskie odbyły się w 776 roku p.n.e. w Olimpii. To tak odnośnie moich notatek ze starożytnej Grecji. Jedna data mniej :)
Wiem o czym mówisz. Bloger również mi pomógł bardzo półtora roku temu, kiedy nie radziłam sobie z własnym życiem. Również nazwałam go moim terapeutą i nie musiałam chodzić do psychologów, którymi z leksza gardzę.
OdpowiedzUsuńNie załamuj się natłokiem nauki. To przeżywa każdy, z czasem robi się tylko gorzej (liceum, studia). Biorąc pod uwaga egzaminy próbne, które również musiałaś pisać, nie jest on taki przerażający, więc nie zamartwiaj się przyszłością. Żyj tu i teraz.
A co do hejterów... Naprawdę się tak nimi przejmujesz? Albo swoją siostrą? Nigdy nie twórz opinii o sobie na temat tego co mówią inni. Miej na to wy*ebane, to i tak tylko zdania, złożone ze słów, złożonych z liter. Zawiść, nienawiść i inne negatywne emocje zawsze będą spotykane u ludzi. To samo tyczy się przyjaźni, dobroci i piękna. Jesteśmy ludźmi i popełniamy setki błędów. Niektórzy się na nich uczą, a niektórzy nie. :)
Życzę powodzenia w nauce. To jest potrzebne wszystkim :D
Nawet ucieszyłam się widząc pierwszy komentarz na blogu. Nie wiem jak tutaj trafiłaś, ale dziękuje, że jesteś, a przede wszystkim za to co napisałaś.
UsuńNie umiem nie brać do siebie opinii innych. Wiem, że w życiu mogę dostać za to po dupie, ale jak i skąd się to wzięło to temat na cały kolejny post. Blog powstał, aby tej ,,opinii“ nie słyszeć, skutkiem czego nie będę musiała się nią zamartwiać :)
Każdy dzień to tak jakby mozaika negatywnych emocji, a ja niestety nie radzę sobie z nimi za dobrze. Ale blogger jak sama zauważylaś działa cuda.
Dziękuje za rady i bardziej niż moje: pozytywne spojrzenie na świat.
Znam to uczucię, miałam tak samo jak jakiś anonim próbował mnie pocieszyć kilka lat temu.
UsuńTrafiłam tutaj przez mojego bloga z książką, prosiłaś o więcej rozdziałów. Lubię oglądać cudze blogi i tak trafiłam do Ciebie. Po Twoich wpisach zrozumiałam, że potrzebujesz kogoś z kim możesz porozmawiać, tak jak ja kilka lat temu.
Powiem tak - moja podstawówka była dla mnie piekłem. W gimnazjum stałam się sobą i znalazłam przyjaciół, otworzyłam się na innych, zaczęłam robić coś ze swoim życiem. Przestałam słyszeć negatywne opinie innych, ponieważ zaczęli się mnie bać. ;)
Lubisz czytać książki, mangi? Jeżeli nie, to zacznij. Dzięki temu ja sama stanęłam na nogi żyjąc w innym świecie. Prawdopodobnie Tobie to też pomoże, większości ludzi, których poznałam pomagało.
Moje spojrzenie nie jest do końca pozytywne. Moje życie zostało zniszczone w ciągu kilku sekund, ale dzięki cudownym ludziom jakoś sobie poradziłam. Może kiedyś Ci opowiem o sobie więcej.
Trzymaj się i do kolejnego postu. :)