piątek, 30 maja 2014

Bzdury

Jestem introwertykiem. Ma ktoś jakąś tabletkę na awersję do ludzi? Bo już nie wytrzymuję. Albo to ja jestem tak zdziwaczała do szpiku kości, albo po prostu ludzie wokół przesiąknięci są głupotą. Nadal się zastanawiam, po której stronie tkwi problem. Ja kontra całe społeczeństwo. Grrr! Aż dygoczę ze złości! Koniec roku: walka (bo inaczej tego nie ujmę) o oceny i ci przeraźliwie złośliwi nauczyciele, którzy ludzką twarz pokazują dopiero podczas ostatniego dnia lekcji. Wredne uśmieszki jeśli zapytasz o piątkę, albo zniecierpliwione prychnięcie jeśli chodzi o poprawienie sprawdzianu. Czy chociaż na końcu gimnazjum nie można być człowiekiem? Postawić te lepsze oceny (a nie jakieś oceny wahające) i poczuć już wakacje? Nie proszę o wiele! Bo nieważne jak byśmy się starali i tak niesprawiedliwość zwycięży. Och, jak ja nie lubię nauczycieli! Wpadłam na pomysł pójścia do zakonu: z dala od ludzi. Jezu... jeszcze ktoś to przeczyta i wyśle mnie na badania (właściwie by się przydały). Znów kilka zdań skliconych w jakąś wypowiedź, bo chyba potrzebuję z kimś porozmawiać.

wtorek, 20 maja 2014

Dzisiaj

Jestem introwertykiem. Nie poznaję mojego odbicia w lustrze. Coś się stało. Coś, czego nigdy nie robiłam. I przeraża mnie, że jestem do tego zdolna. Przycinęłam dzisiaj paznokieć do nadgarstka tak mocno, że przecięłam skórę. Nie poznaję się. Okaleczyłam się tylko dlatego, żeby powstrzymać łzy, żeby... nikt nie widział jak bardzo przypominam wrak człowieka. Na siłę próbują mnie zmienić. Przeprogramować na schematycznie utartą i według nich: normalną osobę. Mam dosyć tych wyobrażeń. W świecie, w którym nie mogę być sobą. Chciałabym, żeby ten tekst nie był prawdziwy. Niestety, jest oparty na faktach co do litery. I nie wiem dlaczego podzieliłam się tu czymś tak osobistym. Popadam w obłęd.