czwartek, 30 stycznia 2014

Na szybko

Jestem introwertykiem.
Jakoże dzisiaj zdałam sobie sprawę, że ferie skończą się za 3 dni, postanowiłam wykorzystać je na 100%. Mam jednak wrażenie, że dla was oznacza to co innego niż dla mnie. Nocowanie z koleżankami? Pójście na imprezę do ,,popularniejszych" chłopaków? Nie! Lista na dziś dość krótka, ale tyle zdążę zrobić, bo wstałam dopiero o 13:00.
1. Obejrzeć II część Hobbita
2. Przesłuchać całej płyty alt-J
3. Obejrzeć 5. sezon ,,Mad Men'a"
Wiecie jak teraz wyglądam? Śmieje się od ucha do ucha na samą myśl o popołudniu z komputerem. Praca domowa musi poczekać, myślę, że do niedzieli xD

Nie chciałam dzisiaj pisać o moim planie dnia, choć jest bardzo ciekawy. Wpadłam tu tylko po to, aby poczęstować was cząstką mnie czyli muzyką. Łapcie link, a za kilka dni spodziewajcie się długiego posta na ciekawy temat. Już zabieram się do pracy ;)

środa, 29 stycznia 2014

Pierwszy raz

Jestem introwertykiem.
Chociaż właściwie nie powinnam tak zaczynać. Wypadałoby najpierw powiedzieć ,,cześć" albo pokazać wam jakąś emotkę. Wolałam jednak mieć to za sobą, a przede wszystkim od razu uprzedzić o możliwych trudnościach w czytaniu tego bloga. Wiecie co to introwertyzm? Bo przecież nie zamykam się w domu na cztery spusty i nie uciekam z płaczem widząc nieznajomego na ulicy. Wszystko idzie ku nowemu, tak samo ta przypadłość. Nie lubię tłumów, ani być w centrum uwagi. Najlepiej całe dnie spędzałabym w domu, nie musząc spotykać ludzi. Włączałabym moją ulubioną playlistę i siedziała pod ochroną czterech ścian. Mam kilku dobrych znajomych, można ich nazwać nawet przyjaciółmi. Bo przecież nie o to chodzi, że nie odzywam się do nikogo: muszę się do kogoś przyzwyczaić, a ktoś musi zaakceptować moje fobie i słabości. Lubię mieć przy sobie kogoś zaufanego. Całe wakacje, weekendy czy ferie spędzam w domu: pisząc felietony, słuchając muzyki, czytając książki, oglądając seriale czyli po prostu robię to, co sprawia mi przyjemność. Moje koleżanki często wyciągają mnie na miasto, kręgle czy do jakiegoś fast fooda. Chyba nigdy nie zrozumieją, że tego nie lubię. Chcę, aby ten blog był jakiegoś rodzaju przekazem i pokazaniem jak można żyć bez imprez i facebookowych związków. A przede wszystkim, muszę gdzieś się wygadać, bo zaraz pęknie mi głowa.