Tytuł posta wyszedł tak po prostu, spod palców. Nie ma nic wspólnego z dzisiejszą tematyką. Bo dzisiaj znowu dopadł mnie dół, z którego łatwo nie jest się wygrzebać. Właściwie piszę tutaj tylko wtedy, kiedy nie czuję się za dobrze, więc jestem bardzo przewidywalna. No, ale cóż...
Spojrzałam w lustro i uświadomiłam sobie, ile jest we mnie niedoskonałości. Niekoniecznie w wyglądzie, bo to uważam tylko za ,,bardziej oryginalne" fragmenty. Mam tyle wad i tyle rzeczy robię źle. Codziennie coraz bardziej brzydzę się sobą. Tak naprawdę jestem beznadziejna. Ranię ludzi i pozwalam, żeby działo się to w każdej minucie mojego życia. Nawet pisząc to, w myślach obgaduje pół miasta. Nie lubię takich dni, ale zdałam sobie sprawę, jak wiele jest we mnie zła.
Piszę bez sensu. Ostatnio do powiedzenia mam tylko tyle:
Zauroczyła mnie ta piosenka. Przede wszystkim delikatnością muzyczną, ale i trafionym tekstem. W samo sedno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz